![]() | |||||
|
|||||
Wywiad z byłym Mistrzem Polski Seniorów GM Robertem Kempińskim i obecnym Mistrzem Polski Seniorów GM Mateuszem Bartlem
Choć rozgrywki drugiej ligi juniorów zazwyczaj uważane są za imprezę o dość amatorskim charakterze, to w tym roku można spotkać wiele znanych osób, które biorą udział w tych rozgrywkach, lub są osobami towarzyszącymi. Wśród zawodników grają takie osoby jak Marta Przeździecka, Wojciech Moranda, Jacek Tomczak, Michał Luch, Zbigniew Strzemieckim Klaudia Kulon i wielu innych. Nie brakuje także znanych trenerów jak Janusz Żyła, Mirosław Perdek czy Piotr Mickiewicz. Z drużyną Polonia Trade Trans II Warszawa przyjechali zawodnicy, którzy raczej z trenerką nie byli do tej pory związani – arcymistrzowie Robert Kempiński i aktualny mistrz Polski Mateusz Bartel oraz mistrz międzynarodowy Michał Rudolf. Kierownik zawodów Zbigniew Pyda zamienił parę zdań z zawodnikami „arcymistrzowskiej” drużyny Polonia Plus GSM Warszawa.
Zbigniew Pyda – Witam arcymistrzów. Zacznę od gratulacji dla Mateusza. Pierwsze pytanie – dość typowe – jak podoba Wam się Lublin i organizacja turnieju. Mateusz Bartel – Dziękuję za gratulacje. Jeśli chodzi o Lublin to byłem tutaj ostatnio w…1993 roku i nie miałem zbyt dobrych wspomnień, może dlatego, że była to późna jesień. Samo miasto robi dobre wrażenie, a starówka jest super. Robert Kempiński – Ja mam parę miłych wspomnień związanych z Lublinem, gdyż moim poprzednim klubem był Drakon Lublin. Było to co prawda parę ładnych lat temu, ale wspomnienia pozostają. Organizacja turnieju jest w porządku, jedyne co bardzo doskwiera to upały, ale i one powoli maleją. Z.P. – Dlaczego drużyna, z którą przyjechaliście, a która nie może awansować, przybyła z tak silną i liczną obsadą trenerską? M.B. – Obsada nie jest znowu tak liczna, ja pełnię raczej rolę konsultanta i kierownika, bo przyjechałem tutaj głównie do mojej dziewczyny, którą jest Marta Przeździecka. Zawodnikom głównie pomagają Robert i Michał. R.K. – Planem naszego klubu jest wychowanie następców na I ligę juniorów i zawodnicy, którzy tutaj przyjechali zdobywają niezbędne dla rozgrywek drużynowych doświadczenie. A, że my rozegraliśmy wiele „drużynówek”, w tym lig juniorów, to mamy się czym dzielić. Z.P. –Pytanie do Mateusza. Przyjechałeś dopiero z I ligi juniorów. Czy mógłbyś porównać poziom obu lig? Z pewnym zaskoczeniem muszą przyznać, że między czołówką I ligi, a czołówką II ligi nie ma wielkiej różnicy. Wystarczy powiedzieć, że Hetman Koszalin w I lidze miałby 2 numer startowy. Obiektywnie I liga jest dużo słabsza niż przed laty, a II staje się silniejsza. To efekt zmian w przepisach, bo zawodnicy nie mogą już zmieniać klubów na parę dni przed ligą. Moim zdaniem to dobrze – drużyny muszą się teraz skupić na szkoleniu, a nie na kupowaniu. A, że jest to kosztem poziomu pierwszej ligi – cóż, zawsze muszą być jakieś ofiary. Z.P. – Jak czujecie się w nowej roli? W końcu granie i trenowanie to zupełnie co innego? R.K. – Ja mam trochę większe doświadczenie niż Mateusz, bo zaczynałem w roku 2003 jako kapitan na Drużynowych Mistrzostwach Europy juniorów, więc rola trenera nie jest dla mnie nowością. Praca z młodzieżą podoba mi się, pozwala na trochę inne, świeższe spojrzenie na szachy, można powiedzieć, że rozszerza horyzonty. M.B. – Dla mnie I liga juniorów była debiutem w roli szkoleniowca i…był to ciężki debiut. W końcu przekonałem się, że trenerzy nie mają łatwego życia. Na dodatek straciłem dużo nerwów patrząc na grę moich podopiecznych. Tutaj nie jestem kapitanem i współczuję Robertowi, któremu przybywa pewnie siwych włosów na każdej rundzie. Z.P. – Jakie są Wasze plany na najbliższe miesiące? R.K. – Moje nie są jeszcze do końca jasne, ale na pewno zagram na turnieju w Dreźnie na początku sierpnia, a potem na początku września wraz z Mateuszem będziemy próbować po raz kolejny zdobyć tytuł Drużynowych Mistrzów Polski w drużynie Polonia Plus GSM Warszawa. M.B. – Tak jak Robert powiedział początek września to extraliga. Do tego czasu zagram jeszcze w dwóch ligach – portugalskiej oraz hiszpańskiej. Dostałem również zaproszenie z Polanicy Zdroju, które musiałem niestety odrzucić, bo parę dni wcześniej zgodziłem się grać we wspomnianej lidze hiszpańskiej. Szkoda, że organizatorzy zaprosili mnie, gdy miałem już kupione bilety na samolot. Czy stało coś na przeszkodzie, żeby zaproponować mi grę w kwietniu lub maju, tak jak innym zawodnikom? Z.P. – Wracając do extraligi – wasz skład zmienia się, zabraknie Tomasza Markowskiego oraz Jacka Gdańskiego. Czy w związku z tym będziecie mieli cięższe zadanie, czy wygracie jak co roku w cuglach? R.K. – Na to pytanie odpowiem ja, bo Mateusz jeszcze nie reprezentował Polonii Plus Gsm na extralidze. Co roku jesteśmy pewnym kandydatem do złota i co roku nam się ta sztuka udaje. Jednak zawsze uważamy i staramy się za bardzo nie rozluźniać, bo to się może źle skończyć. Myślę, że w tym roku po piętach będą nam deptać głównie Hetman Szopienice oraz AZS UMCS Lublin, ale powinniśmy dać sobie radę. Z.P. – Życzę Wam zatem powodzenia, choć po cichu mam nadzieję, że nasi zawodnicy będą potrafili sprawić niespodziankę. Dziękuję za rozmowę. R.K. i M.B. – My również dziękujemy i mamy nadzieję, że jeszcze nie raz zagościmy w Lublinie. | |||||
| Wszelkie uwagi i sugestie nt. działania strony proszę kierować na mój adres: mireq |